Lena Grzesik

8 lat w biznesie, przez moje procesy przeszło ponad 1000 osób.

Zawodowo trenerka biznesu i terapeutka ustawień systemowych, po godzinach malarka, poliglotka, zna 4 języki obce.

Łączę wrażliwość artystyczną i wiedzę biznesową, z pracą nad emocjami. Prowadzę swoje klientki do spełnienia i wyników finansowych.

Od 6 lat pomagam kobietom osiągać spełnienie zawodowe, poprzez pracę na poziomie przekonań i emocji.

Jestem autorką programu Akademia Obfitości, który jest skierowany do osób budujących swoją karierę w oparciu o swoją wiedzę i talenty.

Prowadzę także podcast Biznes Mocy i bloga lenagrzesik.pl.

Przeprowadziłam setki godzin szkoleń i warsztatów, podczas których uczę jak budować biznes bez wypalenia, wstydu, lęku i poczucia niezasługiwania.

Absolwentka Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu na kierunku malarstwo, swoje działania biznesowe zaczynałam malując murale w lokalach usługowych i ilustrując książki.

Zarabiałam świetne pieniądze malując, a potem uczyłam inne artystki, jak zarabiać na swojej sztuce. Z czasem moja grupa docelowa się poszerzyła i dzisiaj pracuję z osobami, które chcą budować karierę na własnych zasadach.

Ukończyła kurs terapeutyczny metodą ustawień systemowych, obecnie w trakcie studiów na kierunku psychologia kliniczna.

Swoją wiedzą i doświadczeniem dzieliłam się z uczestniczkami różnych konferencji i szkoleń organizowanych między innymi przez BusinessWell czy Dharma Żoliborz.

Prywatnie mama i żona, miłośniczka kryminałów i spacerów nad jeziorem.

Głęboko wierzę, że jako ludzie jesteśmy istotami wielowymiarowymi.

Nie jestem zwolenniczką zamykania swojej tożsamości w jednym słowie, terminie, zakresie. Na co dzień pracuję głównie jako terapeutka ustawień systemowych i mentorka biznesowa, ale moja artystyczna wrażliwość i znajomość języków oraz ciekawość kultur sprawiają, że wiele osób czuje na moich sesjach głębokie zrozumienie, bez oceny – a to wpływa nie tylko na naszą relację, ale też na ich zaangażowanie w proces oraz wyniki.

TERAPEUTKA

Jestem zwolenniczką krótkich procesów. Większość klientów, którzy przychodzą do mnie z konkretnym problemem, rozwiązuje go ze mną na przestrzeni 1-4 miesięcy.

Metody, którymi pracuję: ustawienia systemowe, uwalnianie emocji, metody oddechowe, coaching, medytacje. Cały czas się uczę, obecnie jestem w trakcie studiów psychologicznych.

MENTORKA

Swoją firmę mam od 2017 roku, a od 2020 pomagam innym budować biznesy na własnych zasadach.

Nie uczę jedynej słusznej strategii biznesowej, uważam, że biznes należy dopasować do siebie i swojego życia, nie odwrotnie.

Pomagam tworzyć marki osobom wysoko wrażliwym, z ADHD, z tendencją do wypalenia.

ARTYSTKA

Skończyłam kierunek malarstwo na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu, ale malarstwo jest dla mnie przede wszystkim rozmową z samą sobą.

Oprócz malowania, w wolnych chwilach gram też na handpanie i tworzę dla siebie biżuterię z kamieni naturalnych.

POLIGLOTKA

Znam cztery języki obce. Niemiecki, angielski, francuski i słowacki.

Zawsze miałam niesamowitą łatwość do nauki języków i ogromną ciekawość innych kultur, sposobów postrzegania świata.

Gdy jadę do innego kraju zawsze staram się opanować podstawowe zwroty i nauczyć kilku słów w danym języku.

MOJA HISTORIA: Udowodniłam, że na malarstwie można świetnie zarabiać… po czym to rzuciłam.

Dzisiaj pomagam innym kobietom zarabiać świetne pieniądze i czuć spełnienie, ale moja ścieżka do odkrycia tego, że wspieranie innych jest moim powołaniem była dosyć kręta.

Jako nastolatka lubiłam malować, dorastałam w domu, gdzie mama malowała, a dziadek handlował antykami, moja miłość do sztuki była więc czymś naturalnym.

Gdy zaczęłam malować na poważnie, mama chciała mnie odwieść od kariery artystycznej, mówiąc, że z tego chleba nie będzie. Postanowiłam udowodnić, że jest inaczej.

Na zewnątrz sukces, w środku pustka

Po tym, jak obroniłam dyplom z malarstwa na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu, założyłam swój kreatywny biznes, bo jeszcze na studiach miałam świetnie płatne zlecenia. Malowałam na ścianach w różnych lokalach usługowych, u fryzjera, w restauracjach, w przedszkolach. Ilustrowałam książki, karty do gry, sprzedawałam swoje plakaty i obrazy.

Mogłoby się wydawać, że cel osiągnięty, powinnam się cieszyć.

Jednak gdy na witrynach sklepowych widziałam książki z moimi ilustracjami na okładkach, nie czułam zupełnie nic. Zero radości, ekscytacji, dumy. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie wchodzę po drabinie opartej nie o tą ścianę, co trzeba…

Powrót do wizji z dzieciństwa narysował nowy kierunek

Pamiętam dokładnie moment, w którym zrozumiałam, że idę w złym kierunku. To był rok 2019, końcówka. Właśnie sięgałam po pędzel, gdy moje dwie, małe córeczki spały i wtedy przyszło olśnienie. To dziecięce marzenie, które towarzyszyło mi od zawsze i w którym widziałam swoje dzieła w wielkich galeriach nigdy nie było dosłownym przekazem, to była metafora! Miałam wizję, że będę pomagać innym przez sztukę, że osoby patrzące na moje obrazy, będą podejmować życiowe decyzje, sięgać po swoje marzenia. Przeceniłam sztukę. Pomaganie innym w przeprowadzaniu życiowych zmian można dużo lepiej realizować, przez pracę z ludźmi, mentoring, coaching czy terapię.

Wtedy uderzyło mnie, że lubię malować, ale dla siebie. Że nigdy nie lubiłam malować dla świata, dla innych. Jasne, robiłam to świetnie i zawsze miałam smykałkę do biznesu więc cyferki się zgadzały, ale nie dawało mi to poczucia spełnienia czy satysfakcji zawodowej.

Zadałam sobie pytanie, co tak naprawdę mnie uskrzydla – ale nie generalnie czy w czasie wolnym, lecz w kontekście tego, co daję światu, jak chcę służyć innym. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam to, co towarzyszyło mi od zawsze. Nie widziałam tego, bo było to dla mnie naturalne jak oddech, oczywiste jak powietrze. Tak naprawdę robiłam to od zawsze, nie mając pojęcia, że mogłabym na tym zarabiać i że to jest moja misja: wspieranie innych w spełnianiu marzeń zawodowych.

Siedząc w ciszy, patrząc na moje śpiące córki, wiedziałam, że ten moment zmieni w moim życiu wszystko, że nie ma już odwrotu. Buzowały we mnie wtedy trzy silne emocje: ekscytacja, bo w końcu zrozumiałam kim naprawdę jestem, przerażenie – bo nie miałam pojęcia co mam teraz zrobić, i żal – dużo żalu do siebie, że zignorowałam swój głos, że zmarnowałam kilkanaście lat życia na budowanie kariery, która nie była tak naprawdę moja.

To było piękne, ale też bardzo trudne odkrycie. Potrzebowałam dosłownie odbyć żałobę po tych 15 latach poświęconych malarstwu i ilustracji. Pamiętam też taki etap, gdy byłam totalnie pozbawiona marzeń. Nowe jeszcze nie zaczęły się pojawiać, a stare były już nieaktualne. Na szczęście trwało to tylko kilka dni i pomału zaczęłam widzieć siebie już nie w wielkich galeriach sztuki, ale w magazynach biznesowych, czy na różnych wydarzeniach rozwojowych jako prelegentka.

Przyzwyczajeni do ciężkiej pracy, nie widzimy talentów, które pozwalają na pracę z lekkością.

Paradoksalnie, dopiero wtedy, gdy odkryłam, co mnie uskrzydla, zobaczyłam te osoby, które wspierałam w spełnieniu ich marzeń zawodowych:

Koleżankę z licealnej bursy, która nie dostała się za pierwszym razem na prawo, poszła na ekonomię, a ja jej ciągle powtarzałam, żeby olała ten pierwszy rok i próbowała drugi raz zdać na prawo – teraz ma własną kancelarię.

Znajomą, u której nocowałam podczas egzaminów na ASP, która nie dostała się na malarstwo w Poznaniu i chciała odpuścić, a ja ją namawiałam, żeby poszukała egzaminów w innych miastach, dzięki czemu skończyła artystyczne studia w Toruniu.

Dziewczynę, której dawałam korepetycje rysunku przez kilka miesięcy i przekonałam do zbudowania portfolio i wzięcia udziału w egzaminach na wymarzone studia (na które się dostała) mimo że ona myślała, że musi rysować jeszcze minimum przez rok, żeby rywalizować na egzaminach z osobami po liceum plastycznym.

A nawet moją ciocię, która zapragnęła mieć ślubną pracownię florystyczną i wszyscy w rodzinie sceptycznie podchodzili do tego pomysłu, a ja jej kibicowałam i wspierałam w promocji oraz zdobywaniu pierwszych klientów. Gdy rozwinęła swój biznes (który działa do dzisiaj), powiedziała mi: “Na początku tylko Ty we mnie wierzyłaś.”

Przypomniałam sobie też historie z podstawówki, gdy z własnej inicjatywy zostawałam po lekcjach ze znajomymi, którzy mieli problem z nauką, żeby pomóc im podnieść wyniki, zrozumieć trudny temat, nauczyć się jakiegoś wzoru.

Także w jakiś sposób – ta przewodniczka, liderka, mentorka mieszkała we mnie od zawsze. Jednak zanim ją dostrzegłam, zanim ją uznałam, musiałam przejść długą drogę poszukiwań samej siebie.

Stracone lata?

Startując z mentoringiem biznesowym pomagałam budować marki osobiste właśnie artystkom, dla których przez te kilka lat prowadzenia kreatywnego biznesu przetarłam szlaki.

Okazało się, że to doświadczenie było mi bardzo potrzebne do rozpoczęcia nowej ścieżki zawodowej.

Z czasem poszerzyłam swoją grupę odbiorców i teraz pracuję z osobami, które chcą zarabiać na swoich zasadach, bez wypalenia.

Zastanawiasz się nad współpracą ze mną lub sesjami?

Umów się na bezpłatną rozmowę!

Jeśli zastanawiasz się nad dłuższym procesem grupowym lub indywidualnym, albo chcesz rozwiązać jakiś konkretny problem i nie wiesz, ile sesji będziemy potrzebować – po prostu zarezerwuj swoje miejsce w kalendarzu i umów się na 15- minutową, bezpłatną rozmowę on-line.

Zapytam o Twoje cele, problemy, sytuację i sprawdzę czy jestem w stanie Ci pomóc. Jeśli tak, pomogę Ci dobrać formę współpracy, żeby była dla Ciebie najbardziej korzystna, również finansowo.

Spokojnie, nikogo nie namawiam. Mi też zależy na zadowolonych klientach i dobrej atmosferze pracy.