fbpx
Scroll to top

Dlaczego warto pokazywać swoją twórczość przed znalezieniem własnego stylu?


Cześć! W tym artykule opowiem Ci, dlaczego warto pokazywać i publikować swoje prace oraz dlaczego warto wychodzić ze swoją twórczością do ludzi, nawet jeżeli dopiero szuka się swojego stylu.

Najpierw styl, potem reszta

Niektóre artystyczne dusze czekają na ten piękny moment, kiedy znajdą swoją drogę i będą absolutnie spójne we wszystkich swoich twórczych działaniach. Panuje takie przekonanie, że najpierw trzeba sobie wszystko poukładać, odnaleźć swój styl i dopiero wtedy z wielką pompą wyjść do świata. Tylko problem polega na tym, że zanim dojdzie się do miejsca, w którym wiadomo, na czym komu zależy i w czym kto chce się specjalizować, mogą minąć lata. Uwierz mi, że odnajdywanie własnego stylu, odnajdywanie tego, w czym chcesz być najlepsza i na czym chcesz się skupić, może trwać naprawdę długo. Dlatego zachęcam Cię, żeby pokazywać swoje prace od samego początku. Nawet jeśli dopiero zaczynasz, możesz dzielić się efektami swojej pracy z innymi. Możesz to robić, nawet jeśli jeszcze popełniasz błędy.

Przez swoje prace pokazujesz, że nie stoisz w miejscu

Jest wiele zalet pokazywania swoich dzieł od początku twórczej działalności. Pierwszą jest to, że pokazujesz światu i innym, że się rozwijasz. To jest coś bardzo pozytywnego, to jest coś, co ludzie bardzo doceniają, co lubią obserwować i za czym pójdą. Jeżeli widzą, że działasz, że się starasz i że robisz postępy, to będą za tym podążać. I nie ma znaczenia, że te pierwsze prace będą nieidealne, ludzie i tak będą Ci kibicować: “Wow, jest dobrze, jest coraz lepiej, coraz fajniej!”.

Uczysz się, jak pokazywać swoje prace i co mówić o swojej twórczości

Kolejną zaletą pokazywania swoich prac od początku (lub od momentu, w którym teraz jesteś) jest to, że uczysz się, jak to robić. Testujesz, jak pokazywać swoje prace, i uczysz się co mówić o sobie, o swojej twórczości, o tym, jak tworzysz, żeby to było ciekawe dla innych. Oswajasz się z tym procesem, przełamujesz nieśmiałość. Zamiast zastanawiać się, czy takie działanie ma sens, po prostu wchodzisz w rytm. Zaczynasz też oswajać się z reakcjami ludzi. Jeśli na początku paraliżuje Cię lęk przed pokazywaniem swojej twórczości, jeśli bardzo emocjonalnie reagujesz na efekty dzielenia się swoimi dziełami ze światem, tym bardziej zachęcam Cię, żeby to robić regularnie. Tylko przyzwyczajenie się do tego sprawi, że te emocje z czasem będą mniejsze. To nie jest tak, że dojdziesz do jakiegoś momentu w swojej twórczości, odnajdziesz w niej siebie i nagle, pokazując swój styl, każdy komentarz i każda krytyka będą spływać po Tobie jak po kaczce. Nie. Do tego wszystkiego trzeba się przyzwyczaić i ta pewność siebie, która sprawia, że czujesz się swobodnie, pokazując swoje prace, nie wynika z tego, że są one na określonym poziomie. Ona wynika z tego, że masz doświadczenie w ich pokazywaniu. Zwracam uwagę na fakt, że to są dwa różne zagadnienia. Oswajanie tego procesu i przyzwyczajanie się do niego jest bardzo ważne, więc nie czekaj z tym do ostatniej chwili. Nie czekaj z tym do momentu, kiedy otworzysz firmę i kiedy zapragniesz zarabiać na swojej twórczości. Możesz zacząć już teraz z tym, co masz. Nieważne, na jakim etapie tworzenia jesteś.

Sprawdzasz, czy i jak chcesz działać na zlecenie

Kiedy pokazujesz światu to, co tworzysz, pojawia się możliwość otrzymania pierwszych zleceń. Jeżeli zaczynasz tworzyć na wystarczająco dobrym poziomie (nie mylić z: profesjonalnym), to mogą pojawić się pierwsze propozycje współpracy. Może okazać się, że wśród Twoich znajomych lub rodziny są osoby, które będą gotowe zapłacić Ci za Twoje dzieła – i to jest super sprawa! Jeżeli szukasz swojego stylu i działasz w różnych dziedzinach, aby wypróbować różne rzeczy, to w momencie kiedy zaczynasz pracować na zlecenie, możesz zweryfikować, jak się z tym czujesz. Możesz porównać, jak się czujesz, kiedy pracujesz na zlecenie w technice A, a jak się czujesz, gdy pracujesz w technice B. Możesz ocenić, w którym z tych procesów jest Ci lepiej: co wolisz wykonywać na zlecenie, co Cię irytuje, a co wolisz robić dla siebie. To wszystko możesz poznać przez praktykę. Nic nie da wcześniejsze zastanawianie się na sucho, jak by to było pracować, kiedy ktoś będzie wymagał od Ciebie określonego efektu. Dopiero praktyka, dopiero to, że zaczniesz tworzyć na zlecenie, że zaczniesz mieć feedback i zaczniesz działać w tych emocjach i w tym procesie pokaże Ci, czy to jest coś dla Ciebie. Pokaże Ci, czy jeszcze nad czymś musisz popracować albo jaki element tego wszystkiego zmienić.

Nic nie jest na zawsze, Twój styl i Ty macie prawo ewoluować!

Jak wyżej wspomniałam, bardzo fajną sprawą jest takie sprawdzenie, czy chcesz i jak chcesz na twórczości zarabiać. Przy tej okazji chciałam zwrócić się do osób, które myślą, że wykonanie dla jednego klienta zlecenia w dziedzinie A, a dla innego klienta – w dziedzinie B jest dowodem braku spójności. Wiele osób ma obawy w stylu: “Jak zacznę w określony sposób, to wszyscy będą mnie kojarzyć z tego, że tworzę akurat to czy tamto”. Otóż nie! Takie działanie wskazuje, że jesteś w procesie szukania swojego stylu, że jesteś w okresie próbkowania. Bez testowania nie dojdziesz do celu. To jest droga, którą musisz przejść, więc nie złość się na to, nie irytuj, tylko spokojnie szukaj siebie. Pamiętaj, że nic nie jest wykute w kamieniu na zawsze. To, że ktoś będzie Cię kojarzył tylko z jedną techniką albo tylko z jednym rodzajem twórczości, a Ty za trzy lata postanowisz, że chcesz zająć się czymś innym i chcesz postawić wszystko na inną kartę, w żaden sposób nie świadczy o Tobie źle. Masz prawo w dowolnym momencie zainwestować w inną technikę czy dziedzinę twórczą. Nawet jeśli ktoś będzie kojarzył Cię z danym rodzajem twórczości i odezwie się nagle z pytaniem, czy nadal robisz to i to, bo on chciałby to i tamto, to zawsze możesz powiedzieć: “Przykro mi, obecnie zajmuję się tym i tym i już takich zleceń nie przyjmuję”. Jeśli powiesz to w grzeczny i miły sposób, nikt się nie obrazi.

I na koniec – co łączy buty z rozwojem twórczym?

Żeby to lepiej wyjaśnić, podam przykład. Wyobraź sobie, że jakiś Twój znajomy lub znajoma pracuje w sklepie obuwniczym i może Ci załatwić jakąś zniżkę. Powiedzmy, że chcesz kupić buty trekkingowe. Umawiasz się więc ze znajomym, że przyjdziesz je kupić, jak on będzie w pracy, żeby skorzystać z tego rabatu. A teraz wyobraź sobie, że dwa lata później pytasz tę samą osobę, czy znowu da Ci zniżkę na buty, bo te stare już się zniszczyły – i znajomy mówi, że już w tym sklepie nie pracuje. Czy w tej sytuacji obrazisz się na niego? Oczywiście, że nie! W życiu takie decyzje są płynne, one często się zmieniają i to, że Ty się zmieniasz, że rezygnujesz z jednej dziedziny na rzecz innej, jest jak najbardziej w porządku. Masz do tego prawo, bo masz prawo rozwijać się i zmieniać. Niech Cię nie blokuje to, że kiedyś jakieś zlecenie wykonałaś lub wykonałeś w jakiejś technice. Dla pocieszenia powiem, że ja robiłam bardzo, bardzo zróżnicowane projekty: malowałam na ścianach w różnych miejscach – w przedszkolu, w restauracji, u fryzjera, malowałam obrazy na sprzedaż, na zlecenie oraz we współpracy z architektami wnętrz, malowałam portrety, robiłam kopie, ale też byłam tłumaczką, kelnerką, a nawet przez moment udzielałam porad dietetycznych. Było tego naprawdę sporo. Bardzo często zdarzało mi się, że w czasie pierwszego i drugiego urlopu macierzyńskiego dzwonili do mnie starzy klienci z informacją, że chcą mi coś zlecić. Dotyczyło to głównie tłumaczeń. Moja odpowiedź była niezmienna: “Już się tym nie zajmuję i niestety nie mogę pomóc”. I to było ok.


Na tym kończę dzisiejszy materiał. Mam nadzieję, że udało mi się Ciebie przekonać, że warto pokazywać swoje prace nawet jeśli dopiero szukasz swojego stylu. Pamiętaj, że to się bardzo opłaca i że nie ma czego się wstydzić. Także działaj, nie krępuj się, nie zastanawiaj, tylko pokazuj swoje prace i czekaj na efekty!


Życzę Ci twórczego dnia!

Related posts

Post a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *