Zdrowe nawyki w biznesie

W ciągu ostatnich pięciu lat wyrobiłam sobie szereg nawyków, które na co dzień ułatwiają mi działanie w firmie. Dobre przyzwyczajenia i rutyna mogą w znacznym stopniu pozytywnie wpłynąć na Twoje życie prywatne i zawodowe.  Jeśli zatem prowadzisz biznes, być może moje nawyki zainspirują Cię do działania w podobny sposób.

W swoim tempie

Mam czasem wrażenie, że na wyrobienie złych nawyków wystarczy dosłownie moment, podczas gdy na zbudowanie tych dobrych potrzebujemy mnóstwo czasu. Zmiana nawyków i stworzenie tych pomocnych, to zazwyczaj czasochłonny proces. 

Nie zakładałam firmy z gotowym wachlarzem dobrych nawyków. Potrzebowałam lat, żeby poukładać sobie prowadzenie biznesu w sprawnie działający system. 

Nie porównuj się zatem do innych, którzy latami wypracowywali własne metody i nie dołuj, że Twoja firma nie działa jeszcze tak sprawnie. Wprowadzaj nawyki powoli, pracując z każdym osobno. Tylko wtedy masz możliwość je utrwalić.

Po co Ci w ogóle nawyki?

Główną ich zaletą jest to, że automatyzują czynności, odciążając nasz umysł. Działamy na autopilocie, nie zastanawiając się, co, kiedy i w jaki sposób zrobić. Nie musimy zatem podejmować decyzji, rozmyślać — po prostu działamy, oszczędzając przy okazji czas. 

Nawyk nr 1 – Pracuj w wyżu

Pierwszy nawyk, to działanie we własnym trybie energetycznym. 

Na czym to polega? Obserwowałam siebie i wiem, w jakiej części dnia mam wyż energetyczny — czyli kiedy jestem najbardziej produktywna. Jest to czas, kiedy łatwiej mi się skupić i dużo szybciej działam. I właśnie wtedy planuję moje aktywności biznesowe. 

Nie ustalam z góry harmonogramu, tylko układam swój plan dnia właśnie pod ten wyż. Zajęcia niewymagające skupienia i wysiłku umysłowego, jak pranie, sprzątanie, czy przygotowania obiadu, wykonuję poza wyżem. Praca kreatywna wymaga najwięcej energii, właśnie dlatego staram się ją wykonywać, kiedy jestem w najlepszej formie. 

Nie zawsze jednak tak było. 

Dopiero teraz, kiedy moje dzieci chodzą w miarę regularnie do przedszkola, mogłam sobie na to pozwolić. Kiedy były mniejsze, pracowałam, kiedy mogłam — na przykład podczas ich drzemki. Podobnie, kiedy łączyłam własny biznes z etatem. Pracowałam po prostu do późnych godzin wieczornych. Nie był to mój wyż energetyczny, wręcz przeciwnie. Wtedy jednak nie mogłam sobie pozwolić na inną opcję. 

Pamiętaj, że są w życiu sytuacje kiedy trzeba się po prostu dostosować. Jeśli jednak masz taką możliwość, gorąco Cię zachęcam do pracy w swoim energetycznym piku. 

Nawyk nr 2 – Nie zadręczaj się porażkami

To powinna być mantra każdego początkującego przedsiębiorcy!

Porażki i błędy są w biznesie normą. Śmiało mogę powiedzieć, że nie istnieje przedsiębiorca, który nie zaliczył jakiejś wpadki. Ważne jest to, co z tym zrobisz!

Na początku działalności zadręczałam się każdą porażką. Kiedy coś mi nie wyszło, wpadłam w spiralę myśli. Byłam pewna, że jestem do niczego, nie powinnam mieć firmy i nic nigdy nie sprzedam. 

Mój wewnętrzny krytyk był wniebowzięty, jednak dla mnie i mojego biznesu było to mocno wyniszczające doświadczenie. 

Wypracowałam więc całkowicie nowe podejście. Teraz kiedy coś mi nie wyjdzie, biorę kartkę i piszę:

  • Czego mnie ta sytuacja nauczyła? 
  • Co mogę następnym razem zrobić inaczej? 
  • Czy mogę coś zrobić teraz,  żeby uratować i naprawić obecną sytuację?

Nierzadko bywa tak, że projekt można spokojnie naprawić, trzeba tylko wprowadzić kilka zmian. 

Jeżeli natomiast nie sprzedałam jakiegoś produktu, to po prostu nie sprzedałam TEGO produktu TERAZ. 

A nie, jak myślałam wcześniej, że jestem do niczego i już nic, nigdy nie sprzedam. 

Oczywiście, nie od razu doszłam do takiego sposobu myślenia. Nadal od czasu do czasu zdarza mi się złapać przysłowiowego „doła”. Nie trwa to jednak długo, ponieważ zazwyczaj nawyk rozpisywania niepowodzeń zastępuje stare sposoby działania. 

Nawyk nr 3 – Zosia Samosia musi odejść

Latami robiłam w firmie wszystko osobiście. Nie było to korzystne dla rozwoju mojego biznesu. 

Paradoksalnie, kiedy miałam najmniej czasu na działanie, mój biznes zauważalnie przyspieszył. Jak to możliwe? 

Kiedy urodziły się moje dzieci, wiedziałam, że muszę delegować część zadań. Inaczej po prostu pewne rzeczy w biznesie nie zostałyby zrobione.  

Żałuję jedynie, że zdecydowałam się na to tak późno. Jestem przekonana, że gdybym zaczęła zlecać zadania wcześniej, mój biznes byłby dziś o wiele dalej. 

Oczywiście, nie każdy etap rozwoju firmy jest do tego odpowiedni. Jeśli jednak zdarzają Ci się takie sytuacje, w których czegoś nie potrafisz i stajesz w miejscu na długi czas, może po prostu warto zlecić to specjaliście? 

Jeżeli nie lubisz jakieś tematu, albo się z czymś męczysz, nie próbuj na siłę się go uczyć. Znajdź osobę kompetentną, która zrobi to za Ciebie. Problem zostanie rozwiązany, często za wcale nie taką dużą cenę, a Ty możesz z zapałem działać dalej!

Weszło mi już w nawyk, że zastanawiam się, czy dana czynność to coś, co chcę zrobić sama, czy lepiej ją delegować.

Nawyk nr 4 – Relacje prywatne VS relacje biznesowe

Słuchasz rodziny czy znajomych w sprawach biznesowych, mimo że nie mają pojęcia o prowadzeniu firmy? To błąd!

Twoi przyjaciele, mąż, czy rodzice nie mają obowiązku znać się na biznesie, a już zwłaszcza na Twoim. 

Kiedyś każdy firmowy temat obgadywałam z mężem i nie był to najlepszy pomysł.

Oczywiście, mąż mi doradzał, miał bardzo dobre intencje. Jednak nie było to dobre dla naszych relacji. Kiedy coś poszło nie tak, byłam zła na męża! Jemu było przykro i czuł się trochę odpowiedzialny za moje niepowodzenie, bo przecież źle mi doradził. 

To nie mogło tak dłużej wyglądać, dlatego zmieniłam podejście. Wzięłam pełną odpowiedzialność za moje decyzje. Zrozumiałam również, że niezależnie, kto mi doradza, mąż, czy mentor, ostateczny wybór drogi należy do mnie. I nie mogę nikogo obarczać odpowiedzialnością za MÓJ biznes.    

Przestałam radzić się przyjaciół, rodziny, znajomych, czy męża. Jeżeli mam problem biznesowy, czy utknęłam w miejscu, umawiam się z coachem lub z mentorem. Sprawy firmy omawiam też z wirtualną asystentką, czy inną bizneswoman, ale nie angażuję już do tego bliskich.

Nawyk nr 5 – Emocjonalna wycena 

Nawykiem, który jest dla mnie wręcz objawieniem, jest takie wycenianie produktów, abym czuła się z tym dobrze na poziomie emocjonalnym.  

Do tematu wyceny początkowo podeszłam bardzo logicznie — wyliczałam ceny w Excelu. Jednak, jako kreatywna dusza nie czułam się z tym dobrze. Tabelki, wyliczenia, wszystko fajnie, ale na poziomie emocjonalnym nic mi się nie zgadzało. 

Nauczyłam się więc kierować w wycenie właśnie emocjami. Nie określam przykładowo cen na poziomie kilkunastu złotych, bo po prostu nie sprzedaję takich produktów. Jeśli natomiast instynktownie czuję, że jakaś cena jest za niska i jej nie czuję — podnoszę ją. 

Przykładowo — z logicznego punktu widzenia czuję, że druga edycja programu Artystka na Swoim powinna być droższa. Jednak właśnie w takich przypadkach szanuję swoje odczucia i jeśli na poziomie emocjonalnym ustalona cena mi się zgadza — zostaje. 

Przyznam, że takie podejście do wyceny jest dla mnie rewolucyjne. Przekłada się również na lepszą sprzedaż. Kiedy dobrze się czuję z ustalonymi cenami, nie mam poczucia wciskania, tylko sprzedaję z lekkością. Opowiadam też chętniej o swoich ofertach. 

Nie było łatwo wypracować sobie nawyk wyceny z poziomu emocjonalnego. Wycena ogólnie jest problematyczna dla wielu przedsiębiorców. 

Jeśli jest Ci ciężko wyznaczyć odpowiednią cenę dla Twoich produktów, mam dla Ciebie świetną wakacyjną propozycję! 

Już 22 lipca zapraszam Cię na szkolenie „Jak wyceniać swoje dzieła”.

Dlaczego warto wziąć w nim udział?

  • Dowiesz się, jak wyceniać swoje produkty. 
  • Opowiem Ci o tym, że wycena to proces wewnętrzny.
  • Przekonasz się, że cena produktu jest mocno subiektywna.
  • Ustalisz strategię cenową.
  • Określisz, co służy Twojemu biznesowi.

Nie istnieje coś takiego jak cena idealna. Dla jednego 50,00 zł za kurs będzie zbyt wygórowaną ceną, gdy tymczasem ktoś inny będzie w stanie za ten sam kurs zapłacić i dziesięć razy tyle! 

Kieruje nami zazwyczaj subiektywna ocena i nasze odczucia w tym względzie. 

Jeśli więc chcesz nauczyć się prawidłowo wyceniać swoje dzieła i produkty, nie może Cię zabraknąć na piątkowym szkoleniu. 

Kliknij link — szkolenia “JAK WYCENIAĆ SWOJE DZIEŁA?” i poczuj się dobrze ze swoimi cenami!

Posłuchaj, jak opowiadam o moich nawykach:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.